Władca

Legolas

GotLink.pl

jeszcze, ale co żuł – hobbici nie pytali, a nawet woleli się nad tym nie zastanawiać. „Jakieś gady, robaki, czy inne oślizłe paskudztwa z bagien – pomyślał Sam. – Brr! Obrzydliwy stwór. Nieszczęsna pokraka”. Gollum nic nie mówił, dopóki nie napił się wody i nie umył w strudze. Potem zbliżył się

i twardą, zimną drogą dojdziemy wprost do bram jego kraju. Tam mnóstwo sług gospodarza wypatruje gości i z radością prowadzi ich od razu do niego. Tak, tak. Jego Oko strzeże tej drogi nieustannie. Dawno, dawno temu dostrzegło na niej Smeagola. – Gollum zadrżał. – Ale od tego czasu Smeagol nie

ustawać, póki nie przebrniemy przez te przeklęte moczary... jeśli w ogóle przez nie przebrniemy. - Dobrze – odparł Frodo, jakby zbudzony ze snu. – Chodźmy! Wracając pospiesznie, sam potknął się zahaczywszy nogą o jakiś stary korzeń czy o sterczącą kępę. Upadł ciężko, wyciągając przed siebie ręce, które zapadły głęboko w gęstą maź;

się na równe nogi. Zdziwił się, że jest taki żwawy i głodny, aż nagle zrozumiał, że przespał cały dzień, co najmniej dziewięć godzin. Frodo, wciąż jeszcze pogrążony we śnie, leżał obok wyciągnięty jak długi. Golluma nigdzie w pobliżu nie było widać. Sam, czerpiąc z Dziaduniowego skarbca wyzwisk, robił sobie gorzkie

- Proszę pana! – szepnął Sam do Froda, niezbyt zresztą dbając, czy Gollum te dwa słowa usłyszy, czy nie. – Musimy trochę się przespać koniecznie, ale nie obaj naraz, skoro jest tuż obok ten stwór, bo przyrzeczenie przyrzeczeniem, a głód głodem. Założę się, że chociaż z Golluma przezwał się Smeagolem,

wyrzuty, lecz pocieszył się myślą, że Frodo, jak się okazało, miał słuszność: na razie Gollum nie był niebezpieczny. Bądź co bądź obaj hobbici żyli i nikt im we śnie gardeł nie poderżnął. - Biedaczysko! – powiedział z niejakim zawstydzeniem. – Ciekawe, gdzie się podziewa? - Niedaleko, niedaleko! – odpowiedział mu głos z

się, nie jestem jednak pewny, jak głęboko ta zmiana sięga. W gruncie rzeczy myślę, że nie ma powodu do obaw, przynajmniej tymczasem. Czuwaj, jeśli chcesz. Pozwól mi przespać dwie godziny, nie więcej, a potem mnie obudź. Frodo był tak zmęczony, że zanim skończył mówić, głowa już mu opadła na piersi i

to nie tyle dla odpoczynku, ile przez wzgląd na Golluma, bo tutaj już i on musiał być bardzo ostrożny, i często wahał się długą chwilę nad wyborem drogi. Znaleźli się w samym sercu Martwych Bagien i w zupełnych ciemnościach. Szli wolno, pochyleni, jeden tuż za drugim, naśladując pilnie każdy ruch