Legolas
GotLink.pljeszcze, ale co żuł hobbici nie pytali, a nawet woleli się nad tym nie zastanawiać. Jakieś gady, robaki, czy inne oślizłe paskudztwa z bagien pomyślał Sam. Brr! Obrzydliwy stwór. Nieszczęsna pokraka. Gollum nic nie mówił, dopóki nie napił się wody i nie umył w strudze. Potem zbliżył się
i twardą, zimną drogą dojdziemy wprost do bram jego kraju. Tam mnóstwo sług gospodarza wypatruje gości i z radością prowadzi ich od razu do niego. Tak, tak. Jego Oko strzeże tej drogi nieustannie. Dawno, dawno temu dostrzegło na niej Smeagola. Gollum zadrżał. Ale od tego czasu Smeagol nie
ustawać, póki nie przebrniemy przez te przeklęte moczary... jeśli w ogóle przez nie przebrniemy. - Dobrze odparł Frodo, jakby zbudzony ze snu. Chodźmy! Wracając pospiesznie, sam potknął się zahaczywszy nogą o jakiś stary korzeń czy o sterczącą kępę. Upadł ciężko, wyciągając przed siebie ręce, które zapadły głęboko w gęstą maź;
się na równe nogi. Zdziwił się, że jest taki żwawy i głodny, aż nagle zrozumiał, że przespał cały dzień, co najmniej dziewięć godzin. Frodo, wciąż jeszcze pogrążony we śnie, leżał obok wyciągnięty jak długi. Golluma nigdzie w pobliżu nie było widać. Sam, czerpiąc z Dziaduniowego skarbca wyzwisk, robił sobie gorzkie
- Proszę pana! szepnął Sam do Froda, niezbyt zresztą dbając, czy Gollum te dwa słowa usłyszy, czy nie. Musimy trochę się przespać koniecznie, ale nie obaj naraz, skoro jest tuż obok ten stwór, bo przyrzeczenie przyrzeczeniem, a głód głodem. Założę się, że chociaż z Golluma przezwał się Smeagolem,
wyrzuty, lecz pocieszył się myślą, że Frodo, jak się okazało, miał słuszność: na razie Gollum nie był niebezpieczny. Bądź co bądź obaj hobbici żyli i nikt im we śnie gardeł nie poderżnął. - Biedaczysko! powiedział z niejakim zawstydzeniem. Ciekawe, gdzie się podziewa? - Niedaleko, niedaleko! odpowiedział mu głos z
się, nie jestem jednak pewny, jak głęboko ta zmiana sięga. W gruncie rzeczy myślę, że nie ma powodu do obaw, przynajmniej tymczasem. Czuwaj, jeśli chcesz. Pozwól mi przespać dwie godziny, nie więcej, a potem mnie obudź. Frodo był tak zmęczony, że zanim skończył mówić, głowa już mu opadła na piersi i
to nie tyle dla odpoczynku, ile przez wzgląd na Golluma, bo tutaj już i on musiał być bardzo ostrożny, i często wahał się długą chwilę nad wyborem drogi. Znaleźli się w samym sercu Martwych Bagien i w zupełnych ciemnościach. Szli wolno, pochyleni, jeden tuż za drugim, naśladując pilnie każdy ruch