Władca

Legolas

GotLink.pl

Zebrać siły, żeby dotrzeć do Góry Przeznaczenia – oto wszystko, czego możemy od siebie wymagać. Ale to dużo, obawiam się nawet, że za dużo, przynajmniej dla mnie. Sam skinął głową w milczeniu. Ujął rękę Froda, pochylił się nad nią. Nie pocałował jej, lecz skropił łzami. Potem odwrócił się, otarł nos rękawem,

prawo, to w lewo, węszył i mruczał coś pod nosem. Niekiedy podnosił rękę zatrzymując hobbitów, a sam szedł naprzód na czworakach, próbując gruntu rękami i stopami lub nasłuchując z uchem przyciśniętym do ziemi. Krajobraz był ponury i monotonny. Chłodna, lepka zima trwała jeszcze na tym pustkowiu. Nic się nie zieleniło, prócz

was złapie. Dzień już był niemal biały, ranek bezwietrzny i posępny, nad bagnami kłębiły się ciężkie opary. Ani jeden promień słońca nie przebijał niskiego pułapu chmur, a Gollum przynaglał, żeby maszerować dalej nie zwlekając ani chwili. Toteż po krótkim popasie ruszyli znów i zanurzyli się w ciemnym, milczącym świecie, tracąc z

jałowej równiny Dagorlad, gdzie ongi rozegrała się wielka bitwa pod bramami Mordoru. Co prawda niewiele ta droga dawała im nadziei. Nie było się gdzie ukryć na otwartej, kamienistej płaszczyźnie, przez którą prowadził szlak orków i żołnierzy nieprzyjacielskiej armii. Nawet płaszcze z Lorien nie stanowiłyby tutaj dla hobbitów ochrony. - Jaki teraz

Zebrać siły, żeby dotrzeć do Góry Przeznaczenia – oto wszystko, czego możemy od siebie wymagać. Ale to dużo, obawiam się nawet, że za dużo, przynajmniej dla mnie. Sam skinął głową w milczeniu. Ujął rękę Froda, pochylił się nad nią. Nie pocałował jej, lecz skropił łzami. Potem odwrócił się, otarł nos rękawem,

wyrzuty, lecz pocieszył się myślą, że Frodo, jak się okazało, miał słuszność: na razie Gollum nie był niebezpieczny. Bądź co bądź obaj hobbici żyli i nikt im we śnie gardeł nie poderżnął. - Biedaczysko! – powiedział z niejakim zawstydzeniem. – Ciekawe, gdzie się podziewa? - Niedaleko, niedaleko! – odpowiedział mu głos z

się, nie jestem jednak pewny, jak głęboko ta zmiana sięga. W gruncie rzeczy myślę, że nie ma powodu do obaw, przynajmniej tymczasem. Czuwaj, jeśli chcesz. Pozwól mi przespać dwie godziny, nie więcej, a potem mnie obudź. Frodo był tak zmęczony, że zanim skończył mówić, głowa już mu opadła na piersi i

to nie tyle dla odpoczynku, ile przez wzgląd na Golluma, bo tutaj już i on musiał być bardzo ostrożny, i często wahał się długą chwilę nad wyborem drogi. Znaleźli się w samym sercu Martwych Bagien i w zupełnych ciemnościach. Szli wolno, pochyleni, jeden tuż za drugim, naśladując pilnie każdy ruch